Desktopography Exhibition 5
Wreszcie jest i aż nie wiem co wybrać – fantastyczny zbiór do tapetowania pulpitu. W tym roku naprawdę wysoki poziom i dużo znanych nazwisk, jest także kilku naszych krajowych wymiataczy. Do wyboru do koloru.
Wreszcie jest i aż nie wiem co wybrać – fantastyczny zbiór do tapetowania pulpitu. W tym roku naprawdę wysoki poziom i dużo znanych nazwisk, jest także kilku naszych krajowych wymiataczy. Do wyboru do koloru.
Z braku weny i czasu, z powodu wakacji i okazjonalnych nieobecności (o charakterze różnorakim) zaniedbałem trochę bloga. Być może wkrótce się to zmieni, być może nie. Nie o tym jednak chciałem – otóż miała miejsce mała aktualizacja mojego portfolio. Zainteresowanych serdecznie zapraszam.
Po raz kolejny mam przyjemność zaprezentować zdolnych grafików, którzy są niestety lepsi niż ja. Cholernie mnie to boli, ale cóż poradzić. Przypominam jednocześnie, że to już trzecia odsłona z serii “Piguła”, więc jeśli jesteś tu nowy cofnij się w czasie by poznać również dziesięć muz i dwunastu apostołów dizajnu.
Na digartowe IB #11, inspirowane KNŻ – “W południe“.
Nie ma takiej siły, która powstrzymałaby mnie przed kupnem tego cudeńka… no może poza sknerstwem. Gdzie jest moja świnka skarbonka?
Fábrica do Design zaprasza nas na wirtualną – osadzoną w realiach gazety – Carnaby Street, gdzie wśród zielonych trawników swoją premierę ma nowa zimowa kolekcja Banana Café. Może brzmi to zabawnie, ale jestem śmiertelnie poważny – wyjątkowo smakowita (bo z pomidorem) i innowacyjna (… bo z iPodem?) brazylijska produkcja.
Krótki poradnik jak za pomocą śrubki i kartki papieru stworzyć sobie przestrzeń życiową.
W ramach promocji czwartej siuty Adobe stworzyło minisite prezentujący poczynania czterech artystycznie napompowanych jegomościów i jednej przedstawicielki płci odmiennej (Nando Costa, Johnny Kelly, Cisma, Eric Natzke i Geneviève Gauckler). Projekt pod kryptonimem Adobe Artists przybliża nam proces powstawania ich dzieł – znajdziemy tu zdjęcia z planu, timelapsowe relacje z pracowni, ale przede wszystkim i co najciekawsze screencasty z niektórych programów pakietu CS4. Może nic rewolucyjnego, ale zawsze fajnie podejrzeć artystę w pracy nie ryzykując wyrzutów typu “gapisz mi się przez ramię, weź sp****alaj!”.

Oj mam tak czasem i przyznam, że metoda zaprezentowana przez zeFranka oszczędziłaby mi wielu nieprzyjemności. Inaczej – resztkami sił trzymam nieraz język za zębami i fajnie byłoby mimo to móc wysyczeć kilka słów, które chcąc nie chcąc cisną się na usta. Dla mnie bajer – w sytuacjach kryzysowych nie omieszkam zastosować. Strzeżcie się upierdliwcy, bo nie znacie dnia ani godziny.
Chwaliłem się kiedyś jaki to ja oryginalny, bo ładnie umiem windowsa przerobić. Dziś chwalę Bobby’ego Solomona, który na łamach Kitsune Noir wciąż utrzymuje przy życiu miłą inicjatywę pt. The Desktop Wallpaper Project. Tydzień temu pojawiła się tam nowa kolekcja tapet autorstwa Willa Bryanta, ale oczywiście polecam przejrzeć wszystkie sety – każdy powinien znaleźć coś dla siebie.