
Są na tym świecie ludzie, którzy zostali przez los obdarowani nad wyraz hojnie. Jednym z nich jest z pewnością profesjonalny angielski fotograf Matt Stuart. Wciąż nie mogę uwierzyć, że tyle pięknych obrazków codziennie przesuwa nam się przed oczami i zupełnie tego nie zauważamy. On zauważa.

Czy to spazmy przedśmiertelne czy też bulgoczący objaw złości… nie wiem. Wiem jedno – cieszę się, że oddałem swój głos, że przyłożyłem rękę – jeszcze trochę i przyłożyłbym ręką. Ciekaw jestem jak to teraz będzie.
Sobie i wszystkim którzy głosowali życzę by było jak najlepiej, a tych którzy z własnego wyboru/ignorancji/lenistwa pokpili sprawę mam w głębokim poważaniu.

Gdy tak przeglądam sobie sieć, marnując mój jakże cenny czas (strasznie lubię bezmyślną klikaninę), co rusz natrafiam na liczne strony naszych wschodnich „przyjaciół” i za każdym razem coraz dobitniej przekonuję się, że poziom który prezentują, to coś naprawdę niezwykłego. Nie wiem czym to jest spowodowane – czy to te litry alkoholu, czy hermetyczna postawa względem reszty świata, czy też autorytarne rządy zamykające ludziom usta (a wiadomo, że wówczas pozostaje już tylko sztuka, które pozwala wiele treści przemycić)? Pojęcia nie mam i szczerze mówiąc pewnie nic by mi ta wiedza konkretnego nie dała.
Przeczytaj dalszą część wpisu »

Przed każdym nowym zleceniem, chyba że jest kompletnie durne i pozbawione szans na puszczenie wodzy fantazji, zarzucam sobie w Operze kilka linków. Zaprawdę powiadam Wam – nie ma to jak godzinka na wkręcenie się w klimat, złapanie inspiracji. Wprost uwielbiam ten twórczy proces, swoiste zdejmowanie klapek z oczu, odrywanie się od szarej rzeczywistości by zanurzyć się w to co najbardziej mnie kręci.
Przeczytaj dalszą część wpisu »

Kampania ma się ku końcowi w związku z czym na ulicach większych miast z każdej strony atakują nas wszędobylskie billboardy, plakaty, tekturowe obejmy czy wałęsające się tu i ówdzie ulotki. Śmiecia tego zatrzęsienie, a jakoby go nie było. Zapewne większość z nas podróżując czy to komunikacją miejską czy też prywatnymi pupowozami zgrabnie omywa wzrokiem kolejne cuda polskiej myśli artystycznej… no i też nie ma się co dziwić.
Przeczytaj dalszą część wpisu »