Font – poszukiwany żywy lub martwy
Ile to już razy natknąłem się w sieci na milusią czcionkę, którą ktoś gdzieś wykorzystał, ale nie był na tyle uprzejmy by poinformować innych co to za model. W wielu wypadkach pomocni okazywali się współobozowicze obozu pracy, niestety nieraz i oni czując swą niemoc wzruszali tylko ramionami. Jest na to jednak rozwiązanie – może nie stuprocentowe, ale zawsze jakieś.
W takich kłopotliwych sytuacjach swoje pierwsze kroki kieruję zwykle na łamy serwisu WhatTheFont, który oferuje unikalną i w większości przypadków naprawdę sprawną funkcjonalność. Wycinam fragment tekstu, wgrywam i… trzymam kciuki. W najgorszym razie wynikiem będzie font całkiem podobny, nad którym oczywiście również można się zastanowić.
Bez powodzenia? No to następny w kolejce jest Identifont. Tutaj już trochę trudniej, wybieram literki, odpowiadam na pytania identyfikujące po czym wyskakuje cały pakiecik wyników. Jeśli i to nie pomoga można zawsze potestować inne opcje typu „Fonts by Similarity” etc.
Nadal jestem w pupie? W akcie desperacji pozostają fora: WhatTheFont Forum i Typophile. Taka ścieżka zwykle doprowadza mnie do rozwiązania zagadki czego i Wam życzę.
Dodaj komentarz