Fundacja "Mam Marzenie"
*
Od jakiegoś czasu zastanawiam się czego tak naprawdę od życia chcę, gdzie zmierzam i jaki stan rzeczy sprawiłby, że mógłbym powiedzieć „Tak jest, to jest to, czas umierać”. Poza nieśmiertelną szóstką w totka, która złośliwie nie chce wejść (choć ewentualną wygraną mam już z większa rozdysponowaną), w głowie kołacze mi coraz donośniej jeszcze jedna wizja.
Mała firemka, gdzieś w centrum Krakowa, a w niej kilku prawdziwych zapaleńców z dziedzin niezbędnych. Permanentny ban na pracowniczą nadmiarowość i zbędne stanowiska – po co kreatywny gdy każdy z nas ma to wypisane na czole, po co nieznający specyfiki copywriter, po co stosy PMów skoro równolegle prowadzimy maksymalnie dwa projekty, po co osobny art director, który wchrzania ci się z buciorami nieproszony i „last but not least” wszechmocny szef w 50m pokoju, do którego prowadzą drzwi z obniżoną framugą byś nigdy nie zapomniał jaką pozycję przybrać.
W tym to niewielkim gronie zbieramy się bliżej nieokreśloną godziną ranną i na luzie, nie szczędząc ulubionych używek, przystępujemy do kolejnego projektu, przy którym granic twórczych nie uświadczysz. Mieszanka pasji i zapału wypełniają pokój, pomysły jak serie z karabinu strącają statuetki z półek, pizza już w drodze. Mam coś do zrobienia na mieście? „A idź, przecież wiemy, że dasz radę, zawsze dajesz”. I mają rację, bo przechodząc pod barem mlecznym Różowy Słoń znienacka doznaję olśnienia, które staje się ciałem zaraz po powrocie do domu (bo do pracy niestety już nie zdążyłem). A jutro? Sobota. Ale i tak wpadnę na trochę do biura – tym razem programista stawia piwo. Poza tym chętnie przedyskutuje z kumplami kilka nowych pomysłów.
Utopia? Czy tylko mi idea korporacji w kontekście graficznego spełniania się nie pasuje? Czy szef mógłby być jak ja i ty, równy gość, a nie rozbijać się nową beemwicą i traktować Cię jak kolejną mrówkę w mrowisku?
* Wpis zainspirowany imprezą z udziałem Davida Erikssona w krakowskim Lizard King. Chciałbym tam pracować, chciałbym się tam uczyć… ale mieszkać niekoniecznie ;)
19 komentarzy do "Fundacja "Mam Marzenie""
valp
Listopad 25th 2008, 23:05Utopia, zdecydowanie – chyba, ze wygrana w totka nie jest warunkiem otwarcia takiego studia ;-). Ale z drugiej strony nie nalezy mierzyc do dolu prawda? Wszystko zalezy od ludzi…
ps. mieszkam w Katowicach, wiec nic nie sugeruje :P
Jan Stańko
Listopad 26th 2008, 0:05Ależ ja nie uzależniam tego od totka, to zupełnie dwie różne sprawy, choć obie z zakresu tematycznego „Mam Marzenie”. Zresztą wcale nie chciałbym takim przybytkiem zarządzać, wolałbym być zwykłym pracownikiem. :)
ps. czyli że co sugerujesz czego nie sugerujesz, bo nie kumam? :P
mienta
Listopad 26th 2008, 10:58Utopia niekoniecznie, ale wymaga dużo pracy i asertywności zarówno grafików, programistów jak i PM czy Accountów. Można robić fajne rzeczy i można je obronić przed klientami, można czerpać z projektów przyjemność, fun, zabawę i radochę o ile masz motywację i wsparcie grupy (a nie trucie nad głową że termin na jutro, klient by chciał niebieskie i mi (accountowi) się nie podoba ale wyślę …). Jeśli nie robić entego sajtu dla sklepu mięsnego, masz swoją szufladę w której jesteś dobry i dla której klienci do Ciebie przychodzą to może się spełnić marzenie. Robiąc to co wszyscy raczej będzie trudno :/
Jan Stańko
Listopad 26th 2008, 18:00Dokładnie, nic tak nie gasi ducha jak człowiek, który Ci nie ufa i nieustannie sprawdza czy wywiązujesz się ze swoich obietnic. Spełnienia marzeń zatem, bo domyślam się, że trochę podzielasz moją „chorą” wizję :)
Kamil
Listopad 30th 2008, 12:18Marzenia są po to, aby je spełniać.
North Kingdom, BSS na Brooklynie…agencje, nie korporacje. Prosty przykład, że można. Również do tego dążę i otaczają mnie ludzie, z którymi jestem na stopie kumpelskiej, mamy do siebie zaufanie i nie chcemy żadnej korporacji, SA i mówienia jacy to jesteśmy zaje…
To o czym piszesz Franko, to nie utopia, czy chora wizja, marzenie tak, ale do spełnienia. Wszystko zależy od ludzi, sposobu myślenia, podchodzenia do projektu, zgadzania się we własnych oczekiwaniach i traktowania biznesu trochę z przymrużeniem oka :) Pieniądz to nie wszystko. Najważniejsze to czerpać radość z własnych dokonań i patrzeć jak skuteczność projektu rośnie z dnia na dzień.
Mam dziwne doświadczenia, po części sprawdzające się z Twoimi. Osobiście każdy projekt, czy to mały, czy to duży traktuję na równi. Nie liczą się marki w portfolio, ale to co potrafi się wycisnąć z przytoczonego sklepu mięsnego – ja mówię o tym „zakład wuja Mietka” ;)
Webstary i inne chore konkursy, o sposobach działania których wiem sporo – Państwo w Państwie, ale niestety partnerzy biznesowi jeszcze na to patrzą i będą.
Zaufanie to podstawa. Praca na maxa. Dążenie do osiągnięcia tego co jest celem projektowym w 120%. A potem tylko patrzeć po zespole i widzieć ich uśmiechnięte mordy :)
tymon
Grudzień 7th 2008, 15:37zajebiscie to chlopaku napisales!
pjona!
Jan Stańko
Grudzień 7th 2008, 15:41pjona i do roboty nadziejo Ty krakowskiej sceny! ;P
czarnyalibaba
Grudzień 12th 2008, 14:55napraw Polskę! :D
sema
Grudzień 18th 2008, 2:48A ja tak mam – gdzieś na 80%. Różowy Słoń jest daleko, ale sporo fajnych miejscówek dookoła, używek może nie ma ( nie licząc szmpana w lodówce, jeszcze… :) ), ale jak coś potrzeba zalatwić – proszę bardzo, jesteś tu dla siebie, jesteś fachowcem, zrobisz tak że zdążysz, my ci ufamy – robimy tak samo :). Reszta w sumie się zgadza – Kraków, centrum, zapaleńcy. Z szefem, o ktróeym piszesz, też nie ma problemu. Nie ma go :)
Jan Stańko
Grudzień 18th 2008, 10:32Gdzie można składać podania? ;P
A tak serio, to czy Tomek może powiedzieć to samo? Jakieś ambitne zadania dla grafika? Bo poza zajebistym wallpaperem niewiele widać w tym temacie… chyba że się po prostu nie chwalicie :)
sema
Grudzień 18th 2008, 11:38Jeśli chodzi o Tomka to musiałby się sam wypowiedzieć, spytaj go :). Sama tapeta to dobry przykład – zrobił ją w momencie, kiedy akurat nic innego nie miał na głowie, tak sam z siebie. Grafiki może powalającej jak na razie nie pokazaliśmy, więcej bowiem pracujemy nad softem i video ( to ostatnie nie zawsze jest do pokazania ), ale Tomek to rownież świetne pomysły ( vide nasza strona ). Mówienie o nim tylko w kategorii grafiki to stanowczo za mało :)
Jan Stańko
Grudzień 18th 2008, 11:48Oj, to był skrót myślowy – wiadomo, że naprawdę dobry grafik musi też (umieć) tryskać pomysłami… a Tomek z pewnością jest naprawdę dobrym grafikiem :)
Łukasz
Grudzień 22nd 2008, 1:40Hej Franko, próbowałem się z Tobą skontaktować. Chciałem, żebyś wrócił do naszej ekipy. Sporo się zmieniło u nas na lepsze. Było by trochę roboty dla Ciebie. Daj mi znać czy chciałbyś zacząć od freelancu. Odpisz mi na maila… W sumie centrum krakowa, zapaleńcy, fajna robota, imprezy firmowe, piwko…
ghent
Grudzień 31st 2008, 4:13hyh a myslalem ze tylko ja tak mam;]
Dominik Koza
Styczeń 17th 2009, 16:51Jak copywriter to od razu nie może być za pan brat z netem i jego specyfiką? ;)
Bartek
Luty 4th 2009, 12:11Wizja przyznam piękna i może nie do końca utopijna jeśli możesz sobie na to pozwolic (a w czym pomoglaby wlasnie 6 w totka). Mozesz sobie wtedy pozwoli na prace w gronie naj(blizszych)lepszych nie martwiac sie ze zarabiasz nie 10.000 a 1000 ale za to robisz cos naprawde fajnego w swoim zyciu.
Jan Stańko
Luty 4th 2009, 12:44@Dominik Koza
Wiesz co mówią o wyjątkach od reguły.
datasky
Luty 15th 2009, 6:11@ Bartek
prócz 6stki, pomóc mogą też unijne dotacje – jak każdy wyjąłby na łeb po 18K + jeszcze jest nie kolidujący program od Marszałka (około 40K !), to przy dobrych wiatrach ustuka się przyzwoita sumka… a jak każdy jeden założyłby działalność to teoretycznie można wyjąć kawał grosza :)
RAFi
Maj 18th 2009, 15:14Dobre te dyrdymały. ;)
Dodaj komentarz