
Oj mam tak czasem i przyznam, że metoda zaprezentowana przez zeFranka oszczędziłaby mi wielu nieprzyjemności. Inaczej – resztkami sił trzymam nieraz język za zębami i fajnie byłoby mimo to móc wysyczeć kilka słów, które chcąc nie chcąc cisną się na usta. Dla mnie bajer – w sytuacjach kryzysowych nie omieszkam zastosować. Strzeżcie się upierdliwcy, bo nie znacie dnia ani godziny.

Nieczęsto piszę tu o webdesignie, co jest dziwne, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że to właśnie nim param się na co dzień. Od dłuższego już czasu staram się dociec co może być na rzeczy i szczerze mówiąc do dziś ciężko mi znaleźć satysfakcjonującą odpowiedź. Są pewne przypuszczenia, że to jakiś takiś niewdzięczny typ uodpornienia na kreacje webowe wymagający naprawdę mocnego kopa by poczuć potrzebę wylania się na „papier”. Jeśli tak faktycznie jest, to uderzenie nogą ze strony minisite’u (?) promującego hiszpańskojęzyczną piosenkę było konkretne i przyjemnie bolesne. Z tego co widzę dostał on tytuł S.O.T.M. na FWA – i kuffa zasłużenie! Kawał perfekcyjnej i przede wszystkim świeżej roboty.
Co prawda wolę więcej procentów, ale i jednym nie wzgardzę. Nie wzgardzą też dzieci wychowywane na wsi i w małych miejscowościach. Jakem blogosfera takem odpowiadam na apel o zaangażowanie i niniejszym informuję, iż Pride&Glory wysmażyło dla Fundacji Batorego jedną z ciekawszych w tym roku kampanii (Równe Szanse) mających na celu wyrwanie 1% naszego ś.p. podatku. W pierwszym spocie Szymon Majewski jako właściciel objazdowego teatru lalek – kto jeszcze okaże się życiowym przegranym zależy również od nas. Czy naprawdę muszę zachęcać?