
Nieczęsto piszę tu o webdesignie, co jest dziwne, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że to właśnie nim param się na co dzień. Od dłuższego już czasu staram się dociec co może być na rzeczy i szczerze mówiąc do dziś ciężko mi znaleźć satysfakcjonującą odpowiedź. Są pewne przypuszczenia, że to jakiś takiś niewdzięczny typ uodpornienia na kreacje webowe wymagający naprawdę mocnego kopa by poczuć potrzebę wylania się na “papier”. Jeśli tak faktycznie jest, to uderzenie nogą ze strony minisite’u (?) promującego hiszpańskojęzyczną piosenkę było konkretne i przyjemnie bolesne. Z tego co widzę dostał on tytuł S.O.T.M. na FWA – i kuffa zasłużenie! Kawał perfekcyjnej i przede wszystkim świeżej roboty.
Parę dni temu pojawiła się na Muxtape‘a łamach informacja, w której słowem-kluczem jest RIAA. Chociaż chodzą plotki, że zamknięcie jest chwilowe i ma na celu doprecyzowanie umowy o współpracy, to jednak mając w pamięci inne potyczki czteroliterowej organizacji – może być różnie. Czym był Muxtape? Wzór zaczerpnięto z dawnych lat gdy jeszcze rządziły kaseciaki, a dobrej muzyki nie było zbyt wiele. Wtedy to młodzi ludzie namiętnie tworzyli swoje składanki zgrywając nutę z radia, od kumpli etc. Tyle jeśli chodzi o ideę, bo w dzisiejszych realiach było to nic innego jak udostępnianie przez użytkowników użytkownikom do odsłuchu chronionych prawem autorskim utworów. Niestety jak widać przewaga mało znanych kapel i undergroundowego grania nie była tu żadnym argumentem. Obym się mylił i była to faktycznie tylko chwilowa przerwa.
Dla tęskniących/załamanych/zdezorientowanych/pissed-offniętych jest jednak dobra wiadomość. Otóż istnieje coś bardzo podobnego. 8tracks, bo o nim mowa, jeszcze działa (co jest dosyć dziwne, bo serwery mają w San Francisco, a tam jurysdykcja RIAA chyba sięga). Wybitnie zainteresowanych legalnością ich działania zapraszam tu – wyjaśnienia brzmią przekonująco. Zdrowia życzę!
Trochę nie mój klimat (przynajmniej to czego do tej pory przesłuchałem), ale jednak fakt godzien odnotowania. Mowa o Graphic Design on the Radio, czyli audycji gdzie designerzy, poza rozmowami na temat swojej pracy, puszczają również utwory dzięki którym znajdują inspirację. Konkretniej to puszczali, gdyż aktualnie zrobili sobie małą przerwę.
Graphic Design on the Radio will return to the airwaves in 2008 in a new format. It is planned to broadcast a series of two-hour shows featuring guests from the world of design, as well as music, debate and controversy. Details will be posted [...] on the Graphic Design on the Radio blog.
Jak już wspomniałem – mi jakoś szczególnie nie pomogli (najczęściej liryka-klasyka w duszy mi gra), ale de gustibus i tak dalej. To co, kto przeszczepi na nasz grunt?