Craft ROBO – Mama, kup mi!
Nie ma takiej siły, która powstrzymałaby mnie przed kupnem tego cudeńka… no może poza sknerstwem. Gdzie jest moja świnka skarbonka?
Nie ma takiej siły, która powstrzymałaby mnie przed kupnem tego cudeńka… no może poza sknerstwem. Gdzie jest moja świnka skarbonka?
Krótki poradnik jak za pomocą śrubki i kartki papieru stworzyć sobie przestrzeń życiową.
Co prawda wolę więcej procentów, ale i jednym nie wzgardzę. Nie wzgardzą też dzieci wychowywane na wsi i w małych miejscowościach. Jakem blogosfera takem odpowiadam na apel o zaangażowanie i niniejszym informuję, iż Pride&Glory wysmażyło dla Fundacji Batorego jedną z ciekawszych w tym roku kampanii (Równe Szanse) mających na celu wyrwanie 1% naszego ś.p. podatku. W pierwszym spocie Szymon Majewski jako właściciel objazdowego teatru lalek – kto jeszcze okaże się życiowym przegranym zależy również od nas. Czy naprawdę muszę zachęcać?
Przechodziłem obok i zupełnie przypadkiem dałem się wkręcić. Przypomniały się stare (młode) czasy, off-line’owe początki komputerowe i scenowy kącik na krążku z CD-Action. Były to chyba pierwsze przejawy artyzmu w kontekście komputera, z którymi miałem do czynienia. Prawdę mówiąc niezbyt rozumiałem o co chodzi, ale z rozwartą paszczą chłonąłem fantazyjnie śmigające w takt muzyki kształty. Nadal mnie to kręci, choć rozumiem niewiele więcej ;-).
Parę dni temu ogłoszono nominacje do 7 edycji konkursu Scene.org – warto się z nimi zapoznać, ot smakowite urozmaicenie wśród zalewającej nas komercji.
Niesamowite, przepiękne, magiczne choć tak obce, zimne i mroczne – lalki tworzone przez Marinę Bychkovą. Ponoć od 6 roku życia się tym para (tu puszczam oczko z uwagi na zgrabną grę słów w kontekście pochodzenia Mariny) i jak widać czas ten nie był stracony. Czy zatem nieśmiertelna Barbie może czuć się zagrożona? Na jej miejscu przed spaniem dwa razy sprawdzałbym czy zamknąłem drzwi do mieszkania. Więcej na flickr.





… ktoś ma wątpliwości czego? ;-P
A sobie przede wszystkim smacznego życzę, bo głodny jestem i nie wyczymam. Rodzino – nadchodzę!
Czego to ludzie nie wymyślą. Czy ja jakoś krzywo na muszli siedzę, czy za płytko oddycham, że moje nieliczne łazienkowe idee nijak się mają do abstrakcyjnych wizji co poniektórych artystów? Niesamowity koncept i świetna realizacja – “Woodwalk” by Paul Coudamy.

Coś tak czułem, że te szołkejsy, przez które dzień w dzień się przekopuję są nieraz do siebie zaskakująco podobne. Bystry jestem jak woda w klozecie, gdyż dopiero dziś zagadkę udało mi się rozwikłać (zapewne częściowo, ale jednak).
Odpowiedź brzmi Indxr i jest darmowym systemem umożliwiającym prezentację w przeglądarce multimediów wszelakich. CMS stworzył niejaki Andreas Pihlström, korzystają z niego np. Christopher Hewitt (Dstrukt), Rob Chiu (The Ronin), Allan Cole (dev.allancole.com), Brandon K. Webster (bk-w.com). Jak to wygląda w praniu można również przekonać się tutaj.
Zważcie, że system jest wciąż w fazie beta – ja zważyłem, więc nie będę wspominał o lekko topornej obsłudze frontendu. Niemniej jednak jak na darmowe rozwiązanie propozycja interesująca i jeśli nie korzystać, to przynajmniej warto się jej rozwojowi przyglądać.
AKTUALIZACJA:
A lepiej działającym pomysłem na szybkie i zgrabne portfolio może być Indexhibit.
No i stało się, rewolucja nadeszła, prasa już nigdy nie będzie taka sama, koniec świata, płacz i zgrzytanie zębów. Esquire z okazji 75-lecia swojego istnienia wydał się dziś nakładem 100 tysi w specjalnej kolekcjonerskiej zalotnie mrugającej edycji. Powiem szczerze, że spodziewałem się czegoś bardziej rewolucyjnego, zwłaszcza w kontekście pompowanego od jakiegoś czasu balonika pt. “To nie koniec prasy, to dopiero początek”. Proszę o wybaczenie, ale 3-klatkowy gif w formie “drukowanej” kamieniem milowym nie jest. Falstart, balonik pękł, długa droga przed nami nimi.
Zaciskam piąstki i wykrzykuję banalne yesyesyes! Robię to już któryś raz i mógłbym tak jeszcze długo. Oto w końcu po wielu tygodniach poszukiwań znalazłem aplikację, w której mogę zacząć tworzyć własną bazę linków dizajnersko-zaangażowanych. Strasznie brakowało mi takiego cymesika – szczerze mówiąc po prostu przerażała mnie perspektywa wykonywania zbędnych czynności typu PrtScn, obróbka w szopie itp. Teraz wystarczy kliknąć, parę ruchów gryzoniem, parę klawiszy wstukać i muzyka gra.
NDpicks robi wszystko za mnie, a nawet jeśli nie wszystko, to bardzo przyjaźnie prowadzi za rączkę. Zrzut z przeglądarki, szybciutkie uzupełnienie keywordsów, oceny, wyszukiwarka, kolekcje, opisy – czego chcieć więcej? Wyciągania ze zrzutów kolorów? Sortowania po najczęściej oglądanych? Eksportowania bazy? Wysyłania jej na maila? Wszystko co trzeba jest na miejscu. I odrobina dziegciu w postaci braku pl-fontów beczki miodu nie zniesmaczy.