
No sami zobaczcie, jest tego więcej. A może to konsekwencja tego, że nic nowego nie da się już wymyślić? Można snuć przypuszczenia czym (jeśli w ogóle czymkolwiek) byli powodowani twórcy, ale fakt jest faktem – nieraz bliskość skojarzeń i dat emisji reklam jest oszałamiająca. Ponadto za „wpadki” wcale nie są odpowiedzialne jakieś skromne małe agencyjki, a znane sieciowe molochy. I co? Pstro. Po prostu ciekawostka.
Ostatnio wygrzebałem w sieci sporo ciekawych stron, kolekcja rośnie w siłę, więc postanowiłem się częścią z nich podzielić. W dzisiejszym odcinku dwunastu apostołów dizajnu i ich portfolia. Smacznego.
Przeczytaj dalszą część wpisu »
Zaciskam piąstki i wykrzykuję banalne yesyesyes! Robię to już któryś raz i mógłbym tak jeszcze długo. Oto w końcu po wielu tygodniach poszukiwań znalazłem aplikację, w której mogę zacząć tworzyć własną bazę linków dizajnersko-zaangażowanych. Strasznie brakowało mi takiego cymesika – szczerze mówiąc po prostu przerażała mnie perspektywa wykonywania zbędnych czynności typu PrtScn, obróbka w szopie itp. Teraz wystarczy kliknąć, parę ruchów gryzoniem, parę klawiszy wstukać i muzyka gra.
NDpicks robi wszystko za mnie, a nawet jeśli nie wszystko, to bardzo przyjaźnie prowadzi za rączkę. Zrzut z przeglądarki, szybciutkie uzupełnienie keywordsów, oceny, wyszukiwarka, kolekcje, opisy – czego chcieć więcej? Wyciągania ze zrzutów kolorów? Sortowania po najczęściej oglądanych? Eksportowania bazy? Wysyłania jej na maila? Wszystko co trzeba jest na miejscu. I odrobina dziegciu w postaci braku pl-fontów beczki miodu nie zniesmaczy.
… a w niektórych wypadkach wręcz zdumiewająco ładne. Jeśli ktoś nie wpada regularnie do Łukasza Machety, to zapewne ominie zalinkowaną u niego kolekcję najlepszych opening titles. Sam byłem ostatnio pod wrażeniem tych z Juno – dobrze wiedzieć, że nie tylko ja i że ktoś zebrał w jednym miejscu te i jeszcze więcej. Jak dla mnie pozycja obowiązkowa.
Korzystając z okazji chciałbym przeprosić stałych czytelników (wielu ich się nie ostało) za mizerną częstotliwość piśmienniczą i poinformować, że nadchodzące zmiany w życiu zawodowym niżej podpisanego ten stan rzeczy z pewnością zmienią. Stay tuned!
Ktoś miał sporo wolnego czasu i był na tyle miły, że zebrał w jednym miejscu aż 101 linków do miejsc w sieci traktujących o kolorach (ze szczególnym akcentem położonym na webdesign) – chwali mu się to niezmiernie.
Pisałem kiedyś, że ruskie potrafią? Pisałem. Niestety myliłem się. Oni zwyczajnie zrywają berety z głów. Wraz ze skalpem. Ryją aż różowe wyjdzie. Przynajmniej ci.
Smakuję, uwielbiam, pożądam.
… bierze się ją do domu.
Overtime Productions kindly presents:

oraz

Z pewnym przerażeniem i zażenowaniem obserwuję kolejne konkursy na logo dla takich i owakich firm/instytucji/fundacji/inicjatyw/cholera-wie-czego. Nie dlatego, że nagrody liche, nie dlatego że terminy napięte, nie dlatego że briefy słabiutkie ani też z powodu małego kalibru samych konkursodawców. Po trzykroć (czterykroć?) nie! To co boli, a co możemy uzmysłowić sobie dopiero post factum, to poziom zwycięskich (i wyróżnionych) prac na tle tych, które w jury wzbudziły zapewne jeno li uśmiech politowania – bo jak inaczej wytłumaczyć fakt ich pominięcia w ostatecznej klasyfikacji? Przykra to sprawa, acz prawdziwa i nie wygląda na to by miało się coś zmienić. Pytam zatem – dlaczego jest jak jest, kto winny, kogo publicznie należałoby wychłostać? A wspomnę tylko, że nieraz w wyborze paluchy swe wyborne maczają tzw. ludzie sztuki… no ręce opadają. Szkoda wielka, że zamiast zwyczajnie brać udział w tego typu zabawach, człowiek musi dociekać kompetencji „decydentów”.
Kilka przykładów:


Bywa też na przykład tak. Słowem – na nudę narzekać nie możemy.