Niemal codziennie trafiam w sieci (niestety praktycznie tylko w sieci) na przykłady genialnych – nieraz w swej prostocie – reklam. Już dawno temu nosiłem się z zamiarem zamieszczenia części z nich na blogu. Mam świadomość tego, że to jedynie drobinka w kupie wspaniałości. Wielka szkoda, że w kupę tą w Polsce dosyć ciężko wejść…

Przeczytaj dalszą część wpisu »
Rozwój techniki dla nas młodych jest czymś zupełnie naturalnym – żyjemy traktując wszelkie nowinki jako prostą kolej rzeczy. Uczymy się tego co przynoszą nam kolejne dni, przyjmujemy to ze spokojem i nie zastanawiamy się co będzie kiedy wszystko co mogło zostać wymyślone znajdziemy na wyciągnięcie ręki. Dokąd zmierzamy, czy można nakreślić wspólny wektor rozwoju świata? Czy chodzi o upraszczanie sobie życia, wzbogacanie monotonnej codzienności, a może to jakiś nieodgadniony niczym nieuwarunkowany pęd, któremu poddajemy się bezwładnie?
Boję się by w tym całym rozwoju, w tej wszechobecnej rewolucji, ludzie nie przegapili momentu, w którym zaczną zacierać się granice pomiędzy fikcją i rzeczywistością, kiedy jedynym czego będziemy mogli być pewni staną się nasze własne myśli. Byłaby to z pewnością największa katastrofa ludzkości – globalna choć w pustce czterach ścian.
Dziś było patetycznie, dziś było inaczej, dziś było dziwnie. Więcej Prędko się to nie powtórzy… mam nadzieję.
Z okazji udanych świątecznych zakupów jak i motywowany moim noworocznym postanowieniem (ten argument trochę naciągany) postanowiłem tchnąć życie w pulpit, który bądź co bądź widzę codziennie. Moja niespokojna dusza dawno temu chciała już się za to zabrać, ale czasu zbyt wiele nie było, a i na nadmiar motywacji nie narzekałem. Nadszedł jednak koniec urlopu, który jakże inaczej można wykorzystać jeśli nie na durne czynności z kręgu tematycznego KillSomeTime…
No i stało się – moja dusza śpiewa, oczęta się radują, a rączki rwą do pracy. No dobra, z tym ostatnim przesadziłem.
Też byś tak chciał? Customize.org twym przyjacielem.
Zwykle była długa lista i niestety najczęściej na niej się kończyło. Tym razem jedna sztuka. A ze znakiem zapytania policzę się za rok.

Nie wiem, ale wiem, że atmosfera tych dni ma w sobie nadal wiele magii (mimo upływających lat). Chociażby z tego powodu kartka świąteczna. Bo to, że na kolanie machnięta, to nie problem? :)

Dziwne, że dowiaduję się o tym dopiero teraz, ale lepiej późno niż wcale. Wczoraj zakończyła się trzecia runda konkursu Photoshop Contest ’07, którego organizatorem jest jeden z wielu banków zdjęć – crestock.com. Zadanie jest proste: korzystając z udostępnionej puli darmowych fotek i Photoshopa (ten już darmowy nie jest) należy stworzyć zapierającą dech w piersiach grafikę. Niektórym się to udało, niektórym nie. Wśród tych pierwszych znajdziemy polskie akcenty – m.in. Pawła Jońcę (pejot) – który uplasował się na 10 miejscu w drugiej rundzie konkursu (zakończonej przed tygodniem). Przed nami czwarta i zarazem ostatnia część zmagań. A nagrody są mniamuśne…

Po wielu gimnastycznych (nieraz ekwilibrystycznych) przejściach z wektorem zwykle nadal jestem niezadowolony z efektu – całość wydaje się wciąż płaska i bez ducha. Właśnie trafiłem w sieci na świetny tutorial opisujący kilka patentów na wydobycie z wektorów tego czegoś. Niestety, tak jak myślałem – czasem bez Photoshopa jak bez ręki. W tym wypadku powyższa prawda objawia się wyjątkowo wyraźnie. Niemniej jednak techniki sprytne, więc i warte przyswojenia.
Całość przeczytacie (po angielsku) na WebDesignerWall.
Tu i tam słyszę, że Helvetica jest już passé, że się przejadła, że ile można. Ja tam się jeszcze nią całkiem nie nasyciłem i jak widać są tacy, którzy chyba mają podobnie.
To celebrate the 50th anniversary of the Helvetica„¢ typeface, Linotype„¢ invited designers worldwide to take part in the Helvetica NOW poster contest.
[Helvetica NOW Poster Contest @ Linotype]
Ciekawą narodową przypadłością Polaków jest podatność naszych uczuć religijnych na ich obrażanie. Mam świadomość tego, że słabość ta udziela się zwykle starszemu pokoleniu, które jedną nogą jest już na tamtym świecie, niemniej jednak temat ten wypływa odkąd pamiętam i jego końca nie widać. Z pewnym przerażeniem obserwuję również stale rosnącą grupę ludzi w moim wieku przyklaskujących tej tradycji… Nie chcę wdawać się w rozważania na temat genezy wspomnianego problemu, ale polecam Wam zastanowić się dwa razy zanim ponownie w kontekście polskiego katolicyzmu zaczniecie sypać z rękawa określeniami typu „tolerancja”, „wyrozumiałość”, „bezkonfliktowość”, „łagodność” czy „dystans”.
Jednym z ostatnich absurdalnych przykładów niech będzie reklama Red Bulla, która uderza w świętość Bożego Narodzenia, deformując ten jakże piękny obrazek.
Temat jest głęboki i długo można by o nim pisać, ale jako że zrobił to już chociażby Mariusz Agnosiewicz – jemu oddaję „głos”.
A odchodząc od tematyki religijnej – ciekawe jak by się skończyła (bo w to że by się skończyła nie wątpię) w Polsce kampania reklamowa firmy Tabcake. Bo to już przecież pornografia, no nie? Ot taka lekko dygresyjna ciekawostka.
